Świat wypadł mi z moich rąk,
Jakoś tak nie jest mi nawet żal.
Jakoś tak nie jest mi nawet żal.
Ostatnie minuty września odchodzą leniwym krokiem w rytm trójkowej Offensywy. Zdecydowanie nie powinnam dzisiaj pisać. Zdecydowanie senność nie jest dobrym piórem. Nie zmienia to jednak faktu, że taki właśnie był ten miesiąc - senny. Wprawdzie był też dzień pierwszy miesiąca, a z nim była nadzieja na tak zwane lepiej, cokolwiek to lepiej miałoby znaczyć. Tymczasem dnia ostatniego wciąż stoję z boku. Czasami obserwuję, ale częściej odrealniam się we własnej głowie. I tylko raz na jakiś czas potykając się o chodnik zdaję sobie sprawę, że tam na zewnątrz muszę być odbierana cholernie negatywnie, że moja obojętność wobec życia rujnuje wszelkie relacje z drugim człowiekiem. Za mną pierwszy miesiąc nauki, a przede mną? Przede mną zarówno miesięcy jak i nauki dużo, co nie zmienia faktu, że czasami mam wrażenie, jakby to było za mało by za te 1,5 roku cieszyć się z cyferek na świadectwie maturalnym. A to właśnie owe cyferki powinny być dla mnie na chwilę obecną najważniejsze. Powinny, bo różnie z tym bywa. Z jednej strony wiem, że tego chcę, z drugiej jak zwykle działam wbrew sobie.
no to może jeszcze na koniec dzisiejszy namber łan
Ja także ciągle stoję z boku, ale to, co mnie martwi to to, że nawet nie wiem, kiedy wrzesień przeminął...
OdpowiedzUsuńSzybko minął ten miesiąc... ale miejmy nadzieję, że te przed nami będą mniej senne :)
OdpowiedzUsuńTrójkowe audycje to jest to. Cyferki co prawda nie są aż tak ważne jak faktyczna wiedza, ale jednak przynoszą satysfakcję. Życzę wielu pozytywnych miesięcy. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuń